5 powodów, dla których czekamy na Binary Domain
Binary Domain zawita na europejskich sklepowych półkach już 17 lutego. Wydaniem tej gry w Polsce zajmie się firma CD Projekt. Czy jest na co czekać? Ależ oczywiście, a postaramy się to udowodnić, opierając nasze zdanie o pięć podstawowych powodów, dla których czekamy na ten tytuł. To z pewnością nie będzie zwykła strzelanina, jakich pełno na rynku!
Dlaczego czekamy na Binary Domain?
Bo nad grą pracuje ojciec serii Yakuza!
Firma SEGA znana jest przede wszystkim dlatego, że swego czasu była producentem konsol, na jakie pojawiały się produkcje, które dzisiaj określa się mianem kultowych. Teraz, kiedy jest ona jedynie wydawcą gier wideo, ma w swoich rękach znane i lubiane marki, pokroju Yakuzy czy chociażby ciepło przyjętego Vanquish. A skoro o Yakuzie mowa – pieczę nad grą sprawuje ojciec serii Yakuza, czyli nie kto inny, jak sam Toshihiro Nagoshi! Popularność jego najbardziej znanego cyklu jednoznacznie świadczy o tym, że nie tworzy on niewartych uwagi tytułów i właśnie dlatego wierzymy, że w „japońskiego Terminatora” zdoła tchnąć nieco swojego „boskiego” uroku.
Bo to „japoński Terminator”
Warstwa fabularna gry jest w moim odczuciu, jako miłośnika Terminatora, prawdziwym strzałem w dziesiątkę. Akcja tejże gry została osadzona w Tokio z roku 2080, które ogarnęła wojna, jaka rozegrała się pomiędzy maszynami i ludźmi. Miasto podzielono na biedne i bogate sektory, a z biegiem czasu te pierwsze, popadając stopniowo w ruinę, stały się siedliskami przestępczości. Co prawda już Dark Void udowodniło, że walka z robotami nie jest najlepszym, co może spotkać osobę dzierżącą pada, jednakże warto nadmienić, iż niektóre maszyny na pierwszy rzut oka będą mocno przypominać ludzi. Dopiero bliższy rekonesans (nierzadko przy użyciu karabinu maszynowego i ostrych naboi) pozwoli na odkrycie ich prawdziwej tożsamości.
Bo to rewelacyjny shooter TPP!
Trzeba przyznać, że ostatnio niezmiernie rzadko na rynku debiutują taktyczne strzelaniny. Tę sytuację z całą pewnością należy przerwać, a z całą pewnością szansę na odświeżenie tego gatunku ma właśnie Binary Domain. Wydarzenia w jakich przyjdzie nam wziąć udział będziemy obserwować z perspektywy trzeciej osoby, a w trakcie zabawy niezmiernie często będziemy wykorzystywać elementy otoczenia jako osłony. Co ciekawe, będziemy tu także dowodzić własnym oddziałem. I z tym, moi drodzy, wiąże się rozwiązanie, którego po shooterze TPP raczej byście się nie spodziewali.
Bo znajdą się tu nowatorskie rozwiązania!
Co jak co, ale to mi raczej pachnie bardziej cyklem Mass Effect, aniżeli japońską „strzelanką”. Mowa o zjednywaniu sobie sympatii naszych podopiecznych, bądź możliwości uczynienia z nich potencjalnych wrogów. W trakcie zabawy bowiem przyjdzie nam podejmować decyzje, które wpłyną na zachowania członków drużyny. Jeśli więc Ci będą naprawdę nas lubić, pójdą za nami nawet w ogień, narażając swe życie, byle tylko uratować nasze. Jeśli jednak w jakiś sposób im podpadniemy, niestety nie będziemy mogli liczyć na pomoc z ich strony. Prawda, że proste?
Bo twórcy z tygodnia na tydzień czynią znaczne postępy!
Muszę przyznać, że początkowo byłem naprawdę sceptycznie nastawiony do tej produkcji. Gra wyglądała naprawdę przeciętnie, przywodząc na myśl raczej produkcje wydawane na pierwszego Xbox-a, a nie produkcje obecnej generacji. Niemniej jednak, z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc, twórcy doskonalili swoją technologię, która w obecnym stadium prezentuje się już co najmniej bardzo dobrze. Bądźmy więc dobrej myśli i liczmy na to, że gra zerwie nam czapki z głów. Bo o wypaleniu gałek ocznych raczej nie ma mowy.
Zobacz także:
- Serth, pt, 27 sty 2012, 09:00
- skomentuj (0)





5 powodów, dla których czekamy na KoA: Reckoning
5 powodów, dla których czekamy na NeverDead
5 powodów, dla których czekamy na MGS HD Collection
10 powodów, dla których czekamy na Silent Hill HD Collection 










Najczęsciej komentowane