5 powodów, dla których czekamy na SSX
Po wielu perturbacjach i wielokrotnych obsuwach premiery, nowa odsłona cyklu SSX w końcu zmierza na sklepowe półki. Ekipa EA Vancouver stara się jak może, byle tylko przekonać do tego tytułu zarówno starych wyjadaczy serii, jak i zupełnie nowych w temacie graczy. Gra ma zadebiutować już 2 marca, toteż czas najwyższy, by zebrać do kupy wszystkie informacje na jej temat i wskazać pięć powodów, dla których czekamy na moment, w którym trafi na sklepowe półki. Zapewniam, warto dać jej szansę!
Dlaczego czekamy na SSX?
Bo SSX to podróż dookoła świata
Tym, co najbardziej podoba mi się w przedpremierowych doniesieniach na temat nowego SSX-a jest fakt, iż twórcy zwracają uwagę na przekonanie graczy, iż tytuł zafunduje im prawdziwą podróż dookoła świata. Deweloperzy pokazali nam już takie miejscówki jak Syberia, Kaukaz, Alpy, Kilimandżaro, czy Antarktyda. Co ciekawe, na szczyt dostaniemy się przy pomocy helikoptera, a same trasy będziemy wybierać w specjalnie do tego przygotowanym menu, którego wygląd będzie przywodzić na myśl Google Earth (obracanie globu ziemskiego, zbliżanie i oddalanie kamery, etc.). Warto również nadmienić, iż w trakcie tworzenia tras ekipa korzystała ze zdjęć wykonanych przez NASA(!), by uczynić je jeszcze bardziej wiarygodnymi. No dobrze, a ile ich będzie… Cóż, mówi się, że około dwustu(!!).
Bo to tytuł zarówno dla „nowych”, jak i doświadczonych graczy
Deweloperzy nie ukrywają, że mają zamiar nie tyle trafić w gusta miłośnikom poprzednich odsłon cyklu, jakie pamiętają czasy poprzedniej generacji konsol, lecz pozyskać zupełnie nowych fanów. Z tego też względu postanowili znacznie zmodyfikować sterowanie, tricki przenosząc z przycisków geometrycznych na… gałki analogowe. Niemniej jednak, Ci, którzy są przyzwyczajeni do dawnej formy zabawy, otrzymają możliwość zmiany funkcjonalności pada na „klasyczną”. Oprócz tego, wszystko będzie tutaj jak dawniej – rozmaite ewolucje nadal będą napełniać pasek „tricky”, po którego wypełnieniu staną się one jeszcze bardziej karkołomne. Pozostając w temacie tricków nie można nie wspomnieć także o tym, że każdy z zawodników będzie posiadał tak zwany Uber Trick, czyli charakterystyczną „sztuczkę”, jakiej nie potrafi żaden z jego kolegów czy koleżanek.
Bo na wykonanie czeka szereg morderczych wyzwań
Rozgrywka w nowym SSX kręci się wokół trybu Deadly Descents, na który składają się podzielone na kilka kategorii wyzwania. Pierwszy rodzaj to Lawina, który polega przed ważącą ponad dwie tony masą śniegu, pędzącą z prędkością ponad 200 km/h. W trybie tym, niczym w grach z serii Uncharted, kamera będzie pokazywać naszego podopiecznego od przodu. Dalej czeka na nas Chłód, gdzie zadaniem gracza jest utrzymanie zawodnika w promieniach słońca, unikając jak ognia(?) ciemnych miejscówek, bowiem odcięcie dostępu do słońca spowoduje jego zamarznięcie. Kolejna w kolejce jest Ciemność, dzięki której zwiedzimy szereg ciemnych niczym… no dobra, ciemnych jaskiń, w których jedynym źródłem światła będzie nasza latarka. Ostatnią kategorią jest Grawitacja, gdzie pobawimy się w Sky Diving.
Bo warstwa dźwiękowa będzie rewelacyjna!
Rozpisywanie się na temat soundtracku SSX raczej nie ma sensu, bo przywodziłoby to na myśl rozmowę ze ślepym o kolorach. Dlatego też, powiem tylko, że usłyszmy tu takie gatunki jak: Breaks/Hip Hop (Wretch 32, DJ Shadow, Don Diablo), Indie (The Drums, Naked and Famopus, Handsome Furs), Drum n’Bass (The Qemists, Noisia, The Prototypes), Dubstep (Skrillex, Joker, Nero), Breakbeat (Kid Digital, KONRAD Old Money) czy electronica (Hyper, Noisia, Amon Tobin, Pretty Lights). Nie są to oczywiście wszyscy, bowiem pełna lista zajęłaby znacznie, znacznie więcej miejsca.
Solidna dawka adrenaliny!
SSX, jak większość sportowych serii Electronic Arts, zapewni graczom solidną dawkę adrenaliny. Niemała w tym zasługa rewelacyjnej oprawy graficznej, która wraz z płynną animacją ma spowodować, że to co będzie dziać się na ekranie w trakcie zabawy będziemy odbierać tak, jakbyśmy rzeczywiście brali udział w morderczym wyścigu. Ponadto, gra może pochwalić się także rozbudowanymi opcjami sieciowymi na wzór NFS-owego Autologa, a doskonale przecież wszyscy wiemy, że nic tak nie podnosi ciśnienia, jak wyścig w gronie kumpli, z których przecież nikt nie może być lepszy od nas…
Zobacz także:
- Serth, pon, 20 lut 2012, 12:36
- skomentuj (1)






5 powodów, dla których czekamy na Max Payne 3
5 powodów, dla których czekamy na Sniper Elite V2
5 powodów, dla których czekamy na Wiedźmin II
5 powodów, dla których czekamy na DMC HD Collection 











kupie
Zgłoś komentarz do moderacji
Oceń komentarz:
0
0
Komentarz został nisko oceniony przez użytkowników. Kliknij tutaj, aby go zobaczyć.