HamburGIER: Czego oczekujemy od Final Fantasy XIII-2
Final Fantasy XIII to najbardizej kontrowersyjny japoński eRPeG tej generacji, przebija spokojnie twory pokroju The Last Remnant lub też dowolnego dzieła Mistwalkera. Produkcja która miała być mesjaszem zbawiającym i naprawiającym skostniały i niedoskonały rynek jRPG według wielu zawiodła. Znamienite są obrazki korytarzy, przez które biegamy przez prawie całą grę. Świadomi niedoskonałości FF XIII, włodarze Square Enix zapowiedzieli Final Fantasy XIII-2 i mimo że wiele osób miało obawy, że XIII-2 będzie tak kiczowata jak X-2 w stosunku do FF X, to z całą odpowiedzialnością mówię, że tak nie będzie…
Spełnić oczekiwania i zachcianki rozkapryszonego fandomu jRPG nie jest łatwo, uznałbym to wręcz za niemożliwe. Gracze ciągle chcą powrotów do lat 90 i świetnych gier, ale jednocześnie psioczą na archaiczne rozwiązania i żądają parcia w przód. Square udało się połączyć mistrzowsko te dwa elementy co widać na każdym zwiastunie gry. Wracają miasta, których tak bardzo brakowała, ma być zdecydowanie więcej minigierek, o których też jakby zapomniano w poprzedniczce. Ponadto oprócz nowych miejscówek, które jak zawsze musiały zostać dodane, odwiedzimy także miejsca które dobrze znamy. I co lepsze, dzięki Historia Crux będziemy mogli zrobić to w dwóch „czasach” – teraźniejszości i przyszłości. Jeśli wierzyć osobom, które miały już do czynienia z tym tytułem, jest to bardzo dobre rozwiązanie, które faktycznie działa i pokazuje jak bardzo zmieniły się lokacje. Z tym systemem wiąże się także opcja wpływania na pewne wydarzenia po to, by w innym czasie zmienić niektóre wydarzenia. Wam też kojarzy się świetny Chrono Trigger?
Wrócą też niektórzy bohaterowie z którymi zdążyliśmy się zżyć, jednak jak wiadomo, ząb czasu nie oszczędza nikogo i widać to także po spotkanej ekipie, która zmieniła się z aparycji a także, a raczej głównie w swoim zachowaniu. Fabularnie ma być wszystko wyjaśnione tip-top, nawet najbardziej paląca kwestia grania Serah i Noelem, który jest przybyszem z… no właśnie, lepiej nie zdradzić całej fabuły, bo wierząc Square – ta ma wystarczać na ponad 40 godzin, wszelakie dodatkowe rzeczy jak sidequesty i minigry wydłużą ten czas dwukrotnie.

Jeśli dobrze pamiętacie to w poprzedniej części największą zaletą był system walki oparty na systemie Paradigm Shift. Podobnie będzie tutaj, jednak z tym, że został on rozwinięty o elementy QTE, które mają zapewnić walce większą dynamikę. Do tego dojdzie najważniejsza zmiana – redukcja walczącej drużyny do dwóch bohaterów i coś co nazwałem niańczeniem pokemonów – łapanie i wystawianie przeciwników w walce z adwersarzami. Twórcy zarzekają się, że jest to przemyślana zagrywka, która pozwoli na większe możliwości walk.
Jeżeli dla kogoś ważna jest grafika, a należy pamiętać, że Final Fantasy XIII na naszej konsoli było wyraźnie gorsze jakościowo, to tym razem możemy spać spokojnie. Potwierdzają to i producenci i materiały filmowe, zarówno te promocyjne jak i od użytkowników japońskiej wersji, którzy porównali obie wersje. I jest identycznie, dzięki bogu, nie będziemy musieli się czuć jak gracze gorszej kategorii.
Czy warto odkładać gotówkę na Final Fantasy XIII-2, które pojawi się na początku lutego? Odpowiedź wydaje się być jedna – warto, zwłaszcza jeśli mienisz się fanem gier Square Enix i tęsknisz za dobrymi RPG-ami, których jest przecież tak mało w dzisiejszych czasach.
Zobacz także:
- Nosferatu, pt, 30 gru 2011, 20:00
- skomentuj (0)





Requiem bogini na ostatnim zwiastunie
Snow, Valfodr w świeżej galerii z DLC do FF XIII-2
Noel i Serah w szeregach przymierza
Wielka Brytania opanowana przez PS Vita 










